|
Indy Site
|
|
|
|
|
Filmy
|
|
|
|
|
Gry
|
|
|
|
|
Książki
|
|
|
|
|
Komiksy
|
|
|
|
|
Publikacje
|
|
|
|
|
Fandom
|
|
|
|
|
Download
|
|
|
| |
|
|
|
Recenzje
|
- Ocena: 9/10 , autor: Anakha - Recenzja #1
- Ocena: 8/10 , autor: Wojciech "Spook" Sura - Recenzja #3
- Ocena: 5/10 , autor: Jakub Cieślak - Recenzja #2
Recenzja #2
Sobota, 19 kwietnia 2003
Jest taki motyw w filmie "Teoria Spisku" z Melem Gibsonem, że jak bohater filmu niechcący gdzieś wypatrzy tytuł książki "Buszujący w zbożu", to z nieznanych mu przyczyn musi natychmiast ją kupić, nie zastanawiając się nad sensem jej kupna. Po prostu coś go pcha i tyle. Ja właśnie tak reaguję na wszelkie tytuły zawierające imię i nazwisko naszego ulubionego bohatera. Nie opuściłem i tej pozycji. Pieniądze zainwestowane, godziny i noce zarwane. To nie gra mnie pochłonęła, to ja ją pochłonąłem.
Skończyłem grę i stwierdziłem, że tak naprawdę, gdyby nie opowiadała ona o przygodach mojego ulubieńca, skasowałbym ją po jednym dniu. "Infernal Machine" jest prezentacją wszystkiego złego, czego można dokonać w grze. Nie oceniam jej na podstawie obecnych tytułów gier, bo poznałem ją, kiedy była nowością. Nie będę opowiadał historii, bo to już moi przedmówcy zrobili. Skupię się na samej recenzji...
Pierwszy błąd - gra została oparta na starym enginie, z którego rzeczywiście sporo wykrzesano, ale i tak wykonanie bohatera i całości lokacji było średnie. Przede wszystkim, elementy krajobrazu wyglądały raczej mało przekonująco i nie działały na wyobraźnię szalonego fascynata, jakim wówczas byłem. Indy miał jakąś dziwną twarz, przy zbliżeniach odwracałem odruchowo wzrok od monitora, bo nie tak wyobrażałem sobie mojego bohatera. Ludzie, którzy animowali ruchy archeologa chyba nawet nie zdobyli się na solidne podglądanie ludzi z Eidosu, którzy wprost świetnie rozruszali Larę Croft. Indy porusza się więc wyjątkowo drętwo i nienaturalnie.
Głosu nie użyczył Harrison Ford, ale tego można było się spodziewać. Tutaj jednak wytwórnia LucasArts postarała się i znalazła kogoś, kto naprawdę nieźle podkładał głos pod komputerowego Jonesa. Reszta postaci też nieźle sobie radziła w mowie. Trochę jedynie drażnili mnie radzieccy żołnierze z niewielką gamą okrzyków i o jednej barwie głosu.
Sama historia jest dobrym źródłem zabawy, ale wydaje się średnio wykorzystana przez scenarzystów i nie przypomina swoim tempem i zwrotami akcji dynamiki filmów. Momentami człowiek się lekko nudzi. Nie można jednak narzekać na brak logicznych zagadek i pola do popisu szarych komórek. W całej grze do gustu przypadły mi takie smaczki jak wyprawa do Egiptu (przyjemnie kojarzyła mi się z filmem, była całkiem dynamiczna, sporo się działo i trzeba było kombinować, a do tego niektóre miejsca zapierały dech w piersiach swoim bogactwem i wielkością), jazda jeepem (zawsze to fajnie jest czymś pojeździć), powrót do Peru (przypominająca o wydarzeniach z pierwszego filmu - wstawka po prostu mniam) oraz ładnie wykonana lokacja w lagunie. Reszta jest raczej na średnim poziomie i tworzy ogólny niedosyt. Samo zakończenie i ostatnia lokacja to dla mnie pomyłka - Indiana ląduje w nierealnym wymiarze tytułowej piekielnej machiny, która bardziej kojarzy się z grą science-fiction niż z przygodówką nawiązującą do filmów o Indianie Jonesie.
Grę polecam prawdziwym fascynatom, którzy nie będą zwracać uwagi na szczegóły i skupią się na przeżywaniu przygód w ciele ulubionego profesora archeologii.
Ocena: 5/10 , autor: Jakub Cieślak
© Publikacja za wiedzą i zgodą autora.
| |
| |
|
|
Sonda
|
|
| |
Zagłosuj !
|
|
|
|
Reklama
|
|
|
|
Nagrody
|
|
|
|